Twitter cywilizacyjnym śmietnikiem?
Post zapożyczony z bloga Jacka Gadzinowskiego ale jako, że Jacek to nasza krew a w zasadzie Business (i to Development) to wszystko zostaje w rodzinie
Mówisz do wszystkich czy do nikogo. Egzaltujesz czy ewangelizujesz. Lansujesz czy uciekasz od samotności . Na to pytanie na pewno nie da ci odpowiedzi żaden Twitter, Blip, Flaker etc. Szybciej jeśli już udasz się do lekarza.
Zapomnij o prywatności, o poczuciu czasu. Zatracisz się w chwili. Będziesz miał dziesiątki, setki lub tysiące przyjaciół zwanych „followers”. Staniesz się szczęśliwszy? Przez pewien moment pewnie tak, jakbyś przyjął „pół litra” lub więcej, na twarz. Musisz karmić linkami, zdjęciami czy filmami swój profil. Prowadzić konwersacje (nie zawsze mądre) jakbyś nie mógł zadzwonić, użyć skype (video) czy też spotkać się z kimś na kawie.

Trywializuje. Oczywiście, poznajesz dziesiątki ciekawych ludzi, trendy i informacje których byś nigdy nie znalazł w sieci. Pytanie tylko czy umiesz je selekcjonować? Czy wyciągasz z nich esencję i rozwijasz się, jesteś mądrzejszy, sprawniejszy, efektywniejszy w tym co robisz, jak robisz na codzień biznes?
Mówisz lub myślisz, że Twitter, Blip czy Flaker będą cudownym lekiem, lub katalizatorem pchającym twój biznes lub ciebie na nowe, szerokie wody krajowe lub światowe. Ale czy masz do tego strategię, poza jednorazowym „Hype” który opada tak szybko jak zaczął się? Mikroblogowanie jak wszystkie inne rzeczy na tym świecie wymagają konsekwencji i realizacji celu w dłuższej perspektywie. Nawet jeśli wzrost popularności Twitter’a liczony jest w tysiącach procent, twój biznes lub ego nie musi wzrosnąć również wielokrotnie. Tak szybko jak wzniesiesz się w przestworza, możesz spaść w przepaść. I wtedy z twojej wielkiej lanserki nici! Zawsze zostaje ci “wiejski tuning” lub szpan w najbliższym klubie lub “nadmuchanej” konferencji lub spotkaniu branżowym.

Przykład? Kilka lat temu mieliśmy do czynienia z podnieta związaną z Second Life? Wszyscy piali… jakie to możliwosci, nowe granice. I co ? Dzisiaj, jest to już zapomniany skansen, z wydanymi setkami tysięcy na niepotrzebne wyspy, budynki, awatary czy eventy elektroniczne docierające do kilku zblazowanych osób. Kilku cwaniaków może się cos tam dorobiło, ale niesmak pozostał. Wirtualna piramida. Wielki pierd…
Czy z Twitterem będzie podobnie? Niekoniecznie… jest prostszy, elastyczny, z niskim „progiem wejścia” do budowania wizerunku. Obsłuży go nawet „małpa z brzytwą”. Zatem jeśli masz jaja i chcesz pokazać się koniecznie światu – zrób to do cholery, z cała premedytacją. Pamiętaj jednak, że czas to pieniądz. I swoją tam obecność przelicz na korzyści które możesz lub chcesz osiągnąć. Nie oszukujmy się, nik nie robi tego bezinteresownie.
Albo… oddaj kreacje swojego wizerunku lub biznesu specjalistom. To będzie najmądrzejsza decyzja w twoim życiu. Pamietaj, że za chwile pojawia się tam wszyscy łącznie z politykami, dziennikarzami, twoimi sąsiadami i znajomymi. Czy bedziesz umiał filtrowac to co jest dla siebie najważniejsze? Przemyśl to 100 razy.
Bo wszystko jest dla ludzi ![]()
