Czy szmira może być skuteczna reklamą?
Spędzając miły wieczór w domu, natrafiłam na serial „39 i pół” i niestety wytrzymałam jedynie z powodów stricte zawodowych. Śmiem twierdzić, że serial jest nie-do-oglądania, tzn. jego poziom sięgnął bruku. Jednocześnie przypomniałam sobie, ze cieszy się on całkiem dużym zainteresowaniem wśród nastolatków. Oczywiście wszyscy, którzy widzieli poprzednie odcinki pamiętają również obecności w nim pewnej grupy muzycznej, której nazwa gościła bardzo często na „portalach opiniotwórczych” w najnowszym tego słowa znaczeniu – czyli „tabloidach” w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Szczególnie popularna była wokalistka… którą miałam możliwość poznać, kiedy była małym dzieckiem. Nic się nie zmieniła.
Niestety nudna, bezsensowna fabuła spowodowała, ze sięgnęłam po magazyn muzyczny na M, a w nim znalazłam ogłoszenie o konkursie – masz kapelę i 16 lat – prześlij nagranie, a wystąpisz w serialu i będziesz na płycie z soundtrackiem…
W ten oto sposób serial z pasywnej komunikacji przeszedł na interakcje z konsumentem/widzem. Zaczęto od rozbudowanego product placementu a skończono na promowaniu serialu poprzez promowanie młodych nieznanych artystów. Nie będę ukrywać, zaczęło robić się interesująco… chociaż myślę, że koncepcja jest ciągle udoskonalana i może się okazać, że, w zależności od wyniku konkursu, zostanie odpowiednio dopracowana.
Teraz pojawia się jednak pytanie: Czy rozbudowane działania promocyjne nie zaczęły przysłaniać najważniejszego elementu serialu, czyli jego fabuły. Właściwie nie przesłaniać, ale niestety negatywnie na nią wpływać. Wszystko układa się w piękną układankę, jeżeli chodzi o marketing i promocję, ale niestety sam serial zaczyna być po prostu bez sensu.
No i pytanie ostateczne – czy promocja w szmirze w ogóle ma sens?

Jakie społeczeństwo takie Celebrities… I to samo dotyczy “placement”… A pomysł z konkursem w realu sprzedawany za pomoca filmu (nie-real) według mnie jest zajedwabisty. Może nie dla Ciebie Moniko, ale dla ludzi, którzy mają zespoły “muzyczne” i chęć zostania drugim De Mono albo just Fife. Przypuszczam że niedługo będzie to trendem, że WIDZ będzie określał AKTYWNIE wydarzenia w filmie… Były już filmy z “podwójnymi zakończeniami, prawda?
Sławku, to że coś spełnia założenia Phygitalu, nie oznacza jeszcze, że bezwarunkowo jest dobre. Monice chyba chodziło o to, że tutaj postawiono na ilość (zasięg) a nie jakość dotarcia z komunikatem…
Slawku, tak jak napisalam, pomysl jest dobry ale problem polega na tym, ze film stal sie tzw. ‘kiłą’ i ‘obciachem’ bo jest bezmyslnie podporzadkowany celom marketingowym wiec pojawienie sie w nim nie bedzie nobilitujace ale zenujace.
Markom, którym zależy na szerokim zasięgu nie będzie przeszkadzała szmirowatowaść (swoją drogą czy widzieliście ten bollywood dance z miotłami?
) Skoro nie przeszkadza im reklama w fakcie, SE, TV to nie zaszkodzi też taki PP w filmie. Obstawiam więc: zupki, podpaski, gsm, hipermarkety, radia, itepe, itede. Ale jeśli zobaczę tam jakąś markę z wyższej półki dla wąskiej grupy klientów, to sobie zapiszę jej nazwę. Może kiedyś uda mi się jej dyr. mar. zapytać po co to mu było
No wiec wlasnie, zupki i podpaski sa OK ale kapela chyba jednak powinna wyrastac z innych klimatow, chociaz patrzac na poziom polskiej muzyki, fryderyki i inne to muzyka w tym kraju na pewno nie jest sztuka.
Zgadzam się ze Sławkiem: już w Stanach próbowano produkować interaktywne filmy z możliwością wyboru zakonczenia, itd.
Zgadzam się też z Kamilem, żeby nie zapominać o idei przyświecającej twórcom filmu, kampanii, etc. Czasami myślę sobie, jak bezlitośnie okrutna i beznadziejnia jest reklama, ktorą oglądam. A później mój 13 letni szwagier rozwala mnie na czynniki pierwsze- mówiąc, że to jest cool i że jego pokolenie to kupuje…
… a przepraszam a ile “Kapel” i “Solistów” wyrosło z programów typu “emerikan Ajdol” czy “Mam talent” czy jakieś tam… Steczkowskiej by nie było gdyby nie wystąpiła w Szansie na Sukces ze swoim Buenos Aires… MEDIA pomagają. Nawet Sex Pistols stali się SŁAWNI dzięki MEDIOM. a potem zrobili film Rock’n'Roll Swindle… Chyba przesadzamy z tym idealizowaniem świata, co? Media i Sztuka idą w parze. A mamy taką kulturę jaką mamy. I mamy takie gwiazdy na jakie sobie zasłużyliśmy – Rutowicz/ Doda/ Rubik … osobiście nie przeszkadza mi że serial 39.5 kreuje świat realny. A to że jest “szmirowaty” to jest szmirowata uwaga. Ktoś to jednak wymyślił prawda??? Nam się może to podobać lub nie ale nie mamy prawa atakować bo inaczej my będziemy atakowani… Zwróćmy uwagę że nam chodzi o to samo, żeby wciągnąć kupującego w nasz świat (brendu) …
Sławku, darujmy sobie argumenty ad personam.
Ja się z jednej strony zgadzam z Moniką, której message jest jasny: Top brandy vs product placement w Fakcie = zły pomysł.
Ale z drugiej strony – phygitalowe rozwiązanie w tym przypadku (zespołom zależy na popularności, bo ona równa się koncerty i płyty), ma chyba sens. Szczególnie, że popowe zespoły chcą trafić do popowej publiki.
Wczoraj w You Can Dance, na pierwszym planie, wśród publiczności siedział ten zespół z tego filmu – chyba się Afromental nazywa.
Tak sobie myślę, że ten chłopak, co tam siedział na pierwszym planie i co się lansował w Tańcu z Gwiazdami – wraz z kolegami trafili w TVN-owską “maszynkę do robienia gwiazd”. Stąd te filmy, programy, itp.
Ja to się przekłada na ich sprzedaż płyt? I na zarabianie pieniędzy przez stację?
Jak im to wyjdzie to się pewnie pochwalą.
Ale w tej sytuacji zastanawiam się, czy nasza dyskusja na temat tego czy jest to już nowoczesne działanie phygitalowe ma sens… Czy nie przeceniamy autorów tego zamieszania, próbujących po prostu wcisnąć lansowane przez siebie gwiazdki tam gdzie się da – z nadzieją, że uda się je wylansować na prawdziwe i dochodowe gwiazdy. Które następnie – będą dla stacji przynosić takie same zyski jak seriale i inne programy rozrywkowe.
Ale tego – bez zajrzenia w kontrakt tego zespołu – nie rozstrzygniemy.
Jeśli chodzi o mnie: na razie osiągnęli efekt “strach otworzyć lodówkę”. Jeszcze tylko Majewski, Drzyzga i Wojewódzki im został
No, ale ja nie jestem w targecie
pozdrawiam
Kamil