<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Rzuć to  &#8211; jak swiat prowadzi kampanie uświadamiające skutki korzystania z tytoniu</title>
	<atom:link href="http://blog.momentum.pl/2009/07/06/2042/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.momentum.pl/2009/07/06/2042/</link>
	<description>newsy, praca i inspiracje Momentum Worldwide - agencji marketingu zintegrowanego w Phigitalowym świecie</description>
	<lastBuildDate>Sat, 23 Apr 2011 17:06:33 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
	<item>
		<title>Przez: Ewa</title>
		<link>http://blog.momentum.pl/2009/07/06/2042/comment-page-1/#comment-1440</link>
		<dc:creator>Ewa</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 07 Jul 2009 15:37:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.momentum.pl/?p=2042#comment-1440</guid>
		<description>Myślę sobie, że ta kampania jest zdecydowanie ciekawa z kilku powodów: po pierwsze niejako przy okazji realizuje cele społeczne, czyli uświadamia w intrygujący i mocny sposób &quot;problem nikotynowy&quot;. I to bardzo dobrze. Po drugie jest doskonałym przykładem kampanii produktowej, ale zmyślnie uszytej, bardzo angażującej, wciągającej potencjalnego konsumenta w wartościowy dialog. Nie widzę nic złego w tym, że na koniec tej drogi prosument pójdzie i kupi produkt i bedzie do niego przekonany, mało tego - poniekąd zapragnie go. 
Oczywiście niektórzy mogą się buntować, na ile (etycznie) firma wykorzystuje siłe nałogu i pojawiającą się chęć rzucenia palenia. Dla mnie osobiście problemu nie ma. Liczy się głównie skuteczność działań, zwłaszcza, ze dotykamy bardzo ważnego społecznie tematu. A z kolejnej znowu strony - technika &quot;ala kampania społeczna&quot; w zasadzie stała się normą. Czy to dobrze, czy źle? Z pewnością bardziej efektywnie!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Myślę sobie, że ta kampania jest zdecydowanie ciekawa z kilku powodów: po pierwsze niejako przy okazji realizuje cele społeczne, czyli uświadamia w intrygujący i mocny sposób &#8220;problem nikotynowy&#8221;. I to bardzo dobrze. Po drugie jest doskonałym przykładem kampanii produktowej, ale zmyślnie uszytej, bardzo angażującej, wciągającej potencjalnego konsumenta w wartościowy dialog. Nie widzę nic złego w tym, że na koniec tej drogi prosument pójdzie i kupi produkt i bedzie do niego przekonany, mało tego &#8211; poniekąd zapragnie go.<br />
Oczywiście niektórzy mogą się buntować, na ile (etycznie) firma wykorzystuje siłe nałogu i pojawiającą się chęć rzucenia palenia. Dla mnie osobiście problemu nie ma. Liczy się głównie skuteczność działań, zwłaszcza, ze dotykamy bardzo ważnego społecznie tematu. A z kolejnej znowu strony &#8211; technika &#8220;ala kampania społeczna&#8221; w zasadzie stała się normą. Czy to dobrze, czy źle? Z pewnością bardziej efektywnie!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: Kuba Polkowski</title>
		<link>http://blog.momentum.pl/2009/07/06/2042/comment-page-1/#comment-1437</link>
		<dc:creator>Kuba Polkowski</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 06 Jul 2009 19:47:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blog.momentum.pl/?p=2042#comment-1437</guid>
		<description>Kinga, kampania fajna, ale to nie jest kampania społeczna w dokładnym tego terminu znaczeniu. Jeśli już, to jest to raczej kampania CRMowa i to średnio czysta kampania promująca jeden ze środków pomagających przy rzucaniu palenia, bo dopiero po jakimś czasie dowiadujemy się za pomocą których dokładnie preparatów których producentów uda nam się skutecznie zerwać z nałogiem.
Pewno zaraz padnie argument, że tak czy inaczej mamy walkę z problemem społecznym, więc jest kampania społeczna. No nie do końca. W kampanii społecznej powinny być jasne relacje pomiędzy nadawcą i odbiorcą (mówili o tym dyskutanci panelu organizowanego niedawno przez &quot;Brief&quot; w Królikarni - same duże nazwiska - relacja: http://tinyurl.com/lh6l6n), a tu mamy akurat przykład okrutnego dosyć wykorzystania odbiorcy.
Rejestrując się, nie dowiadujemy się, że jesteśmy właśnie elementem kuracji konkretnego producenta pastylek. Dostajemy codziennie maile, pomagające nam walczyć z paleniem, &quot;wkręcamy się&quot; w cykl, jest to dla nas bardzo ważne, chcemy jak najdokładniej wypełnić wszelkie zalecenia i dopiero w 10 (sic!) mailu, kiedy jesteśmy już zaangażowani emocjonalnie, psychicznie i fizycznie, (a więc zrobimy wszystko, skoro już się tak długo katujemy bez kochanego dymka), wchodzi komunikat o preparacie. Koniec, musimy wejść, poczytać i kupić, już tyle zrobiliśmy.
Jak dla mnie, to akurat kampania dla prokuratury, a nie do głaskania.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kinga, kampania fajna, ale to nie jest kampania społeczna w dokładnym tego terminu znaczeniu. Jeśli już, to jest to raczej kampania CRMowa i to średnio czysta kampania promująca jeden ze środków pomagających przy rzucaniu palenia, bo dopiero po jakimś czasie dowiadujemy się za pomocą których dokładnie preparatów których producentów uda nam się skutecznie zerwać z nałogiem.<br />
Pewno zaraz padnie argument, że tak czy inaczej mamy walkę z problemem społecznym, więc jest kampania społeczna. No nie do końca. W kampanii społecznej powinny być jasne relacje pomiędzy nadawcą i odbiorcą (mówili o tym dyskutanci panelu organizowanego niedawno przez &#8220;Brief&#8221; w Królikarni &#8211; same duże nazwiska &#8211; relacja: <a href="http://tinyurl.com/lh6l6n" rel="nofollow">http://tinyurl.com/lh6l6n</a>), a tu mamy akurat przykład okrutnego dosyć wykorzystania odbiorcy.<br />
Rejestrując się, nie dowiadujemy się, że jesteśmy właśnie elementem kuracji konkretnego producenta pastylek. Dostajemy codziennie maile, pomagające nam walczyć z paleniem, &#8220;wkręcamy się&#8221; w cykl, jest to dla nas bardzo ważne, chcemy jak najdokładniej wypełnić wszelkie zalecenia i dopiero w 10 (sic!) mailu, kiedy jesteśmy już zaangażowani emocjonalnie, psychicznie i fizycznie, (a więc zrobimy wszystko, skoro już się tak długo katujemy bez kochanego dymka), wchodzi komunikat o preparacie. Koniec, musimy wejść, poczytać i kupić, już tyle zrobiliśmy.<br />
Jak dla mnie, to akurat kampania dla prokuratury, a nie do głaskania.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

