Rekomendacja ciekawej książki – „Chiny i Indie. Supermocarstwa XXI wieku” Robyn Meredith
Świat zmienia się codziennie. Badamy pulse codzienności, obserwujemy trendy. Patrzymy na globalny kontekst naszego mikroświata. Czytam właśnie o tym globalnym kontekście. Książka R.Meredith to kwintesencja historii przemian Chin i Indii i ich dochodzenia do dzisiejszej potęgi.
Oba te kraje stanowią zaplecze taniej siły roboczej – coraz bardziej wykwalifikowanej. To Chińczycy i Hindusi zdobywają i doprowadzają do perfekcji pod okiem specjalistów z Europy i Stanów umiejętności wytwarzania dóbr. I nie tylko. Co roku hinduskie uczelnie opuszcza 4,3 miliona studentów, chińskie – 1,3 mln. To tak, jakby całą Warszawę i 3 inne duże miasta Polski zasiedlać magistrami różnych dziedzin. Rocznie. Ciekawe jednak, że w odróżnieniu od Polaków Hindusi i Chińczycy nie chcą wyjeżdżać ze swoich krajów – już dzisiaj pensja 15 tysięcy USD warta jest więcej w Chinach niż 45 tysięcy USD zarabiane w USA.
Narayama Murthy (Infosys), indyjski Bill Gates, stworzył nie tylko świetnie prosperującą firmę (zatrudnia ponad 66 tysiący pracowników z czego ok. 2 tysiące to milionerzy którzy dorobili się na wzroście cen akcji spółki), ale jest dumą Indii. Są tacy co twierdzą, że jest potwierdzeniem – w pewnym sensie, snu Gandhego o samowystarczalnych Indiach.
Bezsprzecznie Murthy i Tata w Indiach, tak jak tysiące bogatych Chińczyków (liczba milionerów w Chinach to około 200 tysięcy) to dla hindusów i Chińczyków potwierdzenie, że potrafią i mogą. I tu skok do kontekstu lokalnego: czy oprócz sportowych herosów jeżdżących samochodami, skaczących na nartach, w Polsce daje się dzieciom za wzór tych, którzy umieli i umieją zrobić biznes? Być może uszło mej uwadze, ale sądzę, że powodzenie zbyt bardzo wielu Polakom kojarzy się z przekrętem i nie ma dobrego dla wszystkich, wolnego od wątpliwości przykładu.
Kilka faktów obrazujących skalę i tempo zmian w Chinach i Indiach – w książce znacznie więcej danych i historii z nimi związanych:
• W ciągu ostatnich 25 lat PKB Chin rósł średnio o 9,6%. Indii – 5,7%. USA – 3%.
• W Szanghaju mieszka 17 milionów ludzi – tyle co w Holandii. Buduje się tam 3500 drapaczy chmur – tyle ile jest w Nowym Jorku i Kaliforni.
• W 2030 roku liczba mieszkańców Indii, największej demokracji świata, przekroczy liczbę mieszkańców Chin.
• Ale to Chiny o 10 lat wcześniej niż Indie zaczęły budować swoją gospodarkę i przekształcać kraj. Tylko w 2005 roku Chiny zainwestowały 200 miliardów w infrastrukturę, podczas gdy Indie 28 milardów.
Dane liczbowe i rozmach zmian zapierają dech w piersiach. Bo to zmiany, które wpłyną na społeczeństwo świata, na zasady i styl życia wszystkich ludzi. Ale są też i zmiany, które mają wpływ na Ziemię, nasze wspólne miejsce zamieszkania. Z 20 najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie tylko 2 znajdują się poza Chinami i Indiami. 1/3 rzek Chin i Indii ma kategorię ścieków. Pomimo to, jak sama widziałam podczas podróży po Indiach, Ganges i miasto Varanasi to nadal miejsce pielgrzymek i rzeka oczyszczenia. Obok płynących zwłok, obmywają się i modlą miliony ludzi. Czy to, co dla nas może być zabójcze dla nich ma znaczenie duchowe i nie szkodzi zdrowiu?
Chiny i Indie, historia supermocarstw, ciekawa sama w sobie, napisana z dziennikarską brawurą. Polecam
