phygital

newsy, praca i inspiracje Momentum Worldwide – agencji marketingu zintegrowanego w Phigitalowym świecie

Społeczność to ludzie i zaangażowanie, a nie marketing

Media społeczne odmieniane są przez wszystkie przypadki, jako nowy sposób dotarcia do konsumenta lub precyzyjne narzędzia informujące świat o naszych produktach, firmach, markach. To wszystko piękne, nośne słowa, ale jak ma się to do realnego świata?

Social media: serwisy społecznościowe, blogi i mikroblogi nie wypełnią się same treścią, nie będą budzić emocji i dyskusji jeśli ludzie z krwi i kości nie „zasiedlą ich”. To ruch, rozmowa, cytowanie i czasem flame war (dyskusja niemerytoryczna) ożywi każde takie miejsce. Marki i firmy które chcą wejść do tego świata, musza zapomnieć o komunikacji jednokierunkowej (nadawcy) na rzecz komunikacji wielostronnej (dialogu, lub też rozmowy przebiegającej gdzieś obok nas). Jak zrozumieć taki świat i nie zagubić się: czy tylko bazować na szumie medialnym czy też zaobserwować poszczególne przypadki, które mogą podpowiedzieć jak powinna wyglądać właściwa strategia w mediach społecznych. Proponowałbym jednak ten drugi, sposób działania.

Jakiś czas temu (a dokładnie wiosna 2009), bardzo dużo mówiło się o Twitterze i jego polskich odpowiednikach. Rewolucja, zmiany, szybsza komunikacja… ale jak na tym zarabiać, jak rzeczywiście sprzedawać i angażować klientów? Viren Bhandari, który tego dokonał (lepiej niż marketerzy i handlowcy), przekuł branding własnej, wyrazistej osobowości na sukces swojej firmy – sklepu internetowego www.skarpetkowo.pl . Co takiego zrobił? Był po prostu sobą, rozmawiał z ludźmi, ich językiem, był tam gdzie rozmawiano o rzeczach mniej lub bardziej istotnych. W tym świecie ukuł testy klienckie, swoich produktów (#flaktesty). Każdy zainteresowany klient może zamówić skarpetki z jego sklepu i przetestować je. Swoja opinię później zamieszczając na flaker.pl.

Takie opinie i polecenia, są 100 razy lepsze niż wydatek wielu tysięcy złotych w wyszukiwarkach, tradycyjnych kampanii bannerowych. Reklama mija, a opinie na temat produktów pozostają. Wokół nich gromadzi się grupa ludzi, która chce używać produktów Viren’a . Jego przykład podziałał na wyobraźnie innych właścicieli małych sklepów internetowych, oni także zaczęli angażować się we #flaktesty (testy klienckie – opisy, często zdjęcia i relacje z użytkowania), gdzie można naprawdę zawiązać mocną relację z klientami, o ile się jest wiarygodnym i zbuduje się długotrwałe, uczciwe relacje. Co więcej idea dobrych relacji z klientami przekłada się też na chęć dzielenia się wiedzą. Niedawno odbyła się pierwsza edycja #shopcamp, czyli spotkania praktyków handlu e-commerce (bez zbędnych ściem i marketingowego zadęcia).

Mimo, iż Flaker może wydać się zbyt trudnym narzędziem, z wieloma funkcjami które wydaja się być zbyt skomplikowane… jest zasiedlany przez grupę ludzi dość mocno zżytą ze sobą. Nieco na uboczu dużych graczy rynkowych, ale żyjący swoim własnym i intensywnym życiem. W którym rodzą się naprawdę godne polecenia inicjatywy. Internauci, miłośnicy technologii dla postronnych pewnie wydają się odludkami, skupionymi na sobie. Ale to oni właśnie postanowili zaangażować się w pomoc Paulinie Pruskiej (walczącej z rakiem „aka. pan śmieciuch”), organizując charytatywny mecz piłki nożnej – czyli Flakmecz. Pod wodzą Andrzeja Strejlaua internauci zagrali przeciwko drużynie artystów, prowadzonej przez Olafa Lubaszenko, w skład której wchodzili m.in Rafał Olbrychski i Marek Kościkiewicz. Każdy gol w meczu to 1000 PLN, a jakoż że wynik był wysoki konto Pauliny zostało zasilone sporą sumą.

Ale nie pieniądze tu tylko chodziło, ale o fakt zjednoczenia się wokół jednej idei i wyjście poza wąską społeczność. O Flakmeczu sporo pisała blogosfera, zajmowały się tym także szeroko media tradycyjne. Organizacją wydarzenia zajęli się Internauci, dla niektórych taki event był pierwszym w życiu, tak dużym wyzwaniem organizacyjnym. Flaker, sprawdził się dobrze jako miejsce koordynacji, informacji i rozpowszechniania informacji do ludzi rozsianych po całej Polsce. Na tym właśnie polegała siła społeczności… która objawia się też w szeregu innych działań (siepomaga.pl, wypalony.pl, przylądek nadziei, pomagramy). O każdej z tych inicjatyw można pisać dużo, gdy widzi się już ich realne rezultaty w postaci zebranych pieniędzy, zmiany w postawach ludzkich. Sami szukają sponsorów, firmy, informują o tym, zdobywają szlify w budowie „społeczeństwa obywatelskiego”. Przełamują bariery sztywnego, hierarchicznego myślenia i działania.

Co po raz kolejny, zmienia percepcję użytkowników Internetu. Jeśli spojrzymy na nich z nieco innej perspektywy, zobaczymy nie narzędzie, nie program czy aplikację ale ludzi z krwi i kości. Ze wszystkimi przywarami (flamewars – „ludzie ludziom zgotowali taki los”), ale też z „wielkimi – małymi rzeczami”, które pozytywnie zmieniają świat każdego dnia. Począwszy od siebie – gdy dbają o swoje zdrowie, mierzą się z własnymi postanowieniami: #siłka (tak, tak.. sport to zdrowie) czy też rzucają palenie (#rzucampalenie). Czasem też zajmują się bardziej przyziemnymi sprawami: #typer, czyli typowanie wyników meczy piłkarskich, #czytokupić, gdy zastanawiają się nad zakupem i korzystają ze zbiorowej mądrości, #flakpublika (rozmowy, merytoryka, ciekawe tematy), szereg konkursów, inicjatyw (których nazw nie jestem nawet w stanie wymienić z pamięci), które kiełkują każdego tygodnia.

Nie śledzę na bieżąco wszystkiego, co dzieje się na Flakerze, jednak muszę przyznać że ostatnie kilka miesięcy to istny wysyp ciekawych inicjatyw i aktywności użytkowników. Pytanie, czy marki i firmy zauważą ten fenomen, czy też będą skupiać na lansie i autokreacji? Każda tego typu społeczność jest właściwym miejscem na działania (także – komunikacyjne, marketingowe), pytanie tylko czy będą to działania odtwórcze czy też wybiegające nieco poza standardowe myślenie. Otwarcie konta, kilka tekstów… to nie zbuduje niczego dobrego.

Podsumowując, dla postronnych zastanawiających się jak wejść z markami czy produktami do społeczności mikroblogowych, stwierdzę że mikroblogi nie są jednokanałowe, nie służą do wygłaszania monologu. Niestety wciąż są takie miejsca w sieci, gdzie wydaje się, że metodą na zaistnienie jest „wklejanie linków” lub też podczepienie RSS (z informacjami). Nic bardziej mylnego, bo gdy chcemy zaznać prawdziwą siłę mediów społecznych, to używajmy ich przede wszystkim do nawiązywania kontaktu, rozmawiania i tworzenia więzi. Twórzmy więzi z innymi użytkownikami i angażujmy się w sprawy, które ich dotyczą. Czasem także wspierajmy ich aktywności, bo inaczej produkt, firma lub marka, który będziemy chcieli tam „wepchnąć” zostanie przemilczana, albo też odrzucona.

Tagged as: , , , ,

Leave a Response

Please note: comment moderation is enabled and may delay your comment. There is no need to resubmit your comment.